11/21/2016 04:42:00 PM

Zakupy Aliexpress #1 | Fake Too Faced Melted Matte



Hej.
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam mat na ustach. Chociaż początkowo muszę przyznać, że nie byłam nastawiona do tego efektu zbyt pozytywnie. A teraz? Nie wyobrażam sobie, że takich szminek miałoby zabraknąć w mojej kosmetyczce. Jednakże zimą je odkładam na bok, a w zamian witam masełka i pomadki ochronne. Co jednak nie znaczy, że nadal nie dokupuję kolejnych kolorów;)
W poszukiwaniu idealnych dla mnie kolorów "przekopuję" mnóstwo stron, ale jak na razie jedną z lepszych stron okazuje się chińska strona aliexpress. Dlaczego ona? Ponieważ obecnie w planach mam kupno kilku markowych szminek, ale z racji tego, że nie chciałabym wpadki z kolorem, zamawiam podróbki.
Teraz pewnie posypie się fala hejtu o to,że zamawiam podróbki markowych kosmetyków, ale nie ja pierwsza i nie ostatnia;)
Jeśli jesteście ciekawe czy podróbki Too Faced Melted Matte mi się spodobały czytajcie dalej.





Na początku napiszę Wam dlaczego zdecydowałam się na kupno podróbek. Otóż pewnie niejedna z Was marzy o jakimś konkretnym i drogim kosmetyku. Może jest to marka Zoeva, może Too Faced, a może przez większość pożądana szminka Kylie Jenner. Dlatego też odkładacie każdy "wolny" grosz i zbieracie na wymarzony kosmetyk. Kiedy już uzbierałyście wystarczająco pieniędzy, kupujecie go i zabieracie się za wypróbowanie tego cudeńka. Tutaj kosmetyk okazuje się totalną klapą, a to nie trafiłaś w kolor, nie podoba Ci się on itp. Więc zawiedziona odkładasz go w kąt i tyle. Dlatego też aby uniknąć takiej sytuacji wolę na początek kupić produkt "za grosze", niż później żałować każdej wydanej złotówki na coś z czego i tak nie będę korzystać.


Skoro już znacie mój punkt widzenia przejdźmy do krótkiej recenzji. Na początku wspomnę też, że Melted kosztowały mnie ok 2$, także nie oczekiwałam od nich większych cudów. Muszę jednak przyznać, że szminka zaskoczyła mnie mega pozytywnie. Dodatkowo wspomnę też, że nie miałam styczności z oryginalnymi Melted Matte, dlatego też recenzja będzie "tylko" recenzją podróbki, a nie zestawieniem oryginału z podróbką. Kolory jakie znalazły się w moim koszyku to: Queen B, Child Star i Miso Pretty. Przyznać muszę, że strasznie ciężko było mi się zdecydować jaki odcień chcę, jednak te które kupiłam chyba najbardziej mi się spodobały.

zdjęcia pinterest

Zacznijmy od pigmentu szminki. Jak widzicie kolory są bardzo mocno napigmentowane. Wystarczy jedno pociągnięcie aby uzyskać dany kolor. Dodatkowo nie są one zbyt rzadkie i łatwo rozprowadzają się na ustach. Po nałożeniu zastygają w dosłownie kilka sekund. Pomimo tego, że nie widziałam kolorów na żywo, więc "przekopałam" trochę internet w poszukiwaniu moich kolorów i muszę przyznać, że tylko Queen B odbiega odcieniem od oryginału. Jest on zdecydowanie ciemniejszy, co możecie same zauważyć na zdjęciu poniżej.


Jeśli chodzi o trwałość to tak jak wspomniałam, po nałożeniu szminki na usta zastyga w przeciągu kilku sekund i utrzymuje się na nich baaaaaardzo długo. Nawet po jedzeniu i piciu kolor wygląda tak jakby był nałożony dosłownie przed chwilą. Muszę przyznać, że nawet po zrobieniu swatche strasznie ciężko było pozbyć się kolorów ze skóry - nawet po użyciu płynu do demakijażu, który jak dotąd radził sobie ze wszystkim. Dlatego też polecam zmywanie szminki olejkiem. Pomimo jej trwałości nie musicie się martwić o "zabarwione" usta. Dużym plusem jest też to, że pomimo tego iż szminka jest matowa, wygląda ona naturalnie, nie tworzy zaschniętej skorupy i praktycznie nie czuć jej na ustach. Muszę też przyznać, że pięknie pachną. Długo zastanawiałam się do czego porównać ten zapach, aż w końcu przyszedł mi na myśl czekoladowy budyń.


Opakowanie w którym znajduje się szminka Too Faced Melted Matte jest matowe i przyjemne w dotyku, a jego kolor odpowiada kolorowi szminki. W środku znajduje się zgrabna, szklana buteleczka z tłoczonymi napisami. Dobrze wykonana i według mnie bardzo solidna. Chociaż w bliższym spotkaniu z terakotą pewnie roztrzaska się na kawałeczki, ale tego nie będziemy próbować.;) Napisy, które znajdują się na buteleczce nieco różnią się od oryginalnych, ponieważ w oryginale są one idealnie "dopracowane", a w podróbce mają "zaostrzone" krawędzie.


Oryginalne Melted Matte możecie nabyć np w drogerii Sephora za około 95zł. Szczerze już te trzy kolory kupiłabym w oryginale, więc boję się pomyśleć jak ucierpiałby mój portfel po kupnie kolejnych odcieni.

Podsumowując szminki Too Faced Melted Matte stały się moją nową miłością (oczywiście zaraz po Narzeczonym) ;) Kolory prezentują się cudnie, a to dopiero trzy odcienie z całej kolekcji Melted Matte. Wyglądają naturalnie i są mega trwałe. Jedynym minusem może być tylko świadomość, że są to podróbki.
 
Ufff... Dotarłam do końca i brawa dla tych kto przeczytał cały post;) Obiecuję, że kolejne tego typu posty będę krótsze.
A teraz pytania do Was: Jakie jest Wasze zdanie na temat podróbek? Macie Melted Matte?



Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam Was na:


50 komentarzy:

  1. Kolory wyglądają ciekawie. Mogę prosić o link do nich na Alie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zniknęły już z oferty tego sprzedawcy.:(

      Usuń
    2. Śliczne kolorki, też właśnie chciałam prosić o linka, szkoda, że już nie ten sprzedawca ma ich w ofercie.

      Usuń
  2. Nie znam tych pomadek, ale ich kolorki mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie wyglądają, zastanawiam się jaki mają skład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, wszystko wstawiłam a o składzie zapomniałam:x

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Gdybym mogła to bym ich większość przygarnęła.;)

      Usuń
  5. Nie mam tych pomadek ale kuszą, czasami też wolę tańszy zamiennik ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. mocno matowe :) ale te dwie prócz jasnej wygladaja fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodatkowo świetnie wyglądają na ustach.:)

      Usuń
  7. ciesze się, że trafiłam na ten wpis :) jestem zwolenniczką matowych pomadek, właśnie poszukiwałam jakiś nowości :) z przyjemnością wypróbuję te pomadki :)

    bardzo fajny wpis, sama korzystam z pudeł :) dzięki nim można zachować porządek :)

    gorąco pozdrawiam ;*
    http://zanzadra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, porządek w kosmetykach to u mnie podstawa;)

      Usuń
  8. O matko jakie cudowne kolorki :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. przykładowo jeżeli podróbki się nie sprawdzą, nie znaczy, że oryginały też okażą się klapą ;)
    kolorki są super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że to nic nie znaczy. Wiadomo, że podróbka nie będzie idealną podróbką oryginału;)
      Zawsze jakaś różnica jest.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Niestety już zniknęły z ofert sprzedającego.:(
      Jeśli chodzi o "markowe" kosmetyki to niestety szybko je usuwają.:(

      Usuń
  11. Wow, I love the colours! Aliexpress it's amazing for everything!
    Great blog! I'm following you! Follow back? <3
    http://omundodajesse.blogspot.pt

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolorki mają naprawdę bardzo ładne :) takie "moje" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolory na ręce i na ustach nieco się różnią, wersja z ręki bardziej mi się podoba, Queen B i Child Star mojowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obecnie nie mogę się rozstać z Child Star.:D

      Usuń
  14. Queen B najładniejszy. Co do podróbek to tutaj bałabym się składu tych z alie, ale z drugiej strony nie zapłaciłabym około 100 zł za oryginał.
    Ja dopiero niedawno kupiłam pierwszą matową pomadkę. Z Golden Rose w kredce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wolnej chwili dodam też ich skład.:)
      A co do kredek GR to mam kilka i już planuję kupić nowe odcienie.
      Są mega uzależniające.:D

      Usuń
  15. Zakochałam się w kolorze Child Star *.*
    Ja do "podróbek" nic nie mam. Warto czasami wypróbować coś tańszego :)
    Mój blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  16. No zdecydowanie wolę podróbki od oryginałów chociażby ze względu na cenę ;) kolorki śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odcienie chwytają za serducho ;c <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz można nabyć kosmetyki Too Faced w fajnych cenach w zestawach świątecznych. Ja boję się zaufać kosmetykom z Alieexpress, ale myślę nad kupnem np. pędzli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam złote z ali, ale szkoda mi ich do makijażu.:D

      Usuń
  19. Osobiście jestem antyfanem podróbek, ale każdy robi na co ma ochotę. Z Aliexpres bałabym się zamawiać, niewiadomy sprzedawca, a jak coś uczuli to nawet nie ma do kogo skargi pisać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kolorki są śliczne. Aż mi narobiłaś na nie ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Queen B świetny jest, wiesz ja się chciałam skusić może nie na te, ale inne no ale jakoś jeszcze nie zamówiłam, mam trochę tych malowideł, poza tym nie wiem czy mogę składowi zaufać ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Na swatchach prezentują się świetnie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jeszcze tam nic nie zamawiałam;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo podoba mi się kolor Queen B :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kolorki wyglądają bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak na podróbkę wyglądają nieźle :)
    Na Ali można trafić naprawdę perełki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Odpowiedzi
    1. To jest okleina meblowa. Na allegro znajdziesz ją za grosze.:)

      Usuń
  28. Pomadki prezentują się naprawdę fantastycznie. Lubię Ali i czasami kupuję tam kosmetyki.
    Ps. Ciekawy blog. Oczywiście zostaję tu na dłużej.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajne kolorki :D Jednak ja na pomadki z alie raczej sie nie skusze :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Też dumam by kupić produkt do ust ; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny! :)

To one dają mi motywację do dalszego działania.:)
Jeśli blog Ci się spodobał, zachęcam do zostania ze mną na dłużej.

Copyright © 2016 D a s h i a a , Blogger