
Kolejna edycja -49% w Rossmannie dobiegła końca. Tym razem obowiązywała ona na wszystkie kosmetyki do makijażu. Nie było podziałów na twarz, usta i paznokcie oraz oczy, tak jak w poprzednich edycjach. Dodatkowo dzięki pobraniu aplikacji i zarejestrowanie się w Klubie Rossmann mogłyśmy dostać zniżkę nie -49%, a -55%. Więc grzech było się nie skusić. W moich planach zakupowych nie miałam sporo kosmetyków, ponieważ jedynie co miałam kupić to podkłady, ponieważ te są już u mnie na wyczerpaniu.
Ciekawe co znalazło się w moim koszyku?
Na początek przyznam się Wam, że nie cierpię tej promocji, ze względu na tłumy, które przychodzą do sklepu. Połowa kobiet rozpycha się do półek łokciami bez żadnego przepraszam i bez żadnego szacunku do innych. Okupuje szafkę dosłownie kilkanaście minut, wypróbuje wszystkie podkłady, pomadki, pudry, a w ostateczności i tak nic nie kupi. Dodatkowo większość produktów jest dosłownie "obmacana" przez nie wiadomo ile rąk. A to otwarty już tusz, a to nowa butelka podkładu jest cała umazana, a to palec w pudrze, bronzerze itp. Skoro tak zachowują się kobiety to co przeszkadza im pomalować się nowymi produktami i wyjść nic nie kupując. A później osoby, które przyszły coś kupić biorą te produkty, które już każdy macał. Dlatego też podczas promocji kupuję kosmetyki online. Wtedy przynajmniej mam pewność, że zamówione przeze mnie rzeczy są nowe i nie były otwierane.
Na początku podkłady:
Astor Skin Match Protect nr 103, podkład, który mam na większe wyjścia. Po nałożeniu idealnie stapia się ze skórą i jest na niej prawie niewidoczny. Dodatkowo wygląda bardzo naturalnie, nie tworzy efektu maski ani nie zatyka. Daje naprawdę ładne wykończenie - nie jest ono do końca matowe, ani rozświetlające. Określiłabym je jako satynowe.
Rimmel Match Perfection Foundation nr 100, podkład ładnie stapia się z cerą, dopasowuje kolorytem do skóry, nie robi wrażenia sztuczności i jest naturalny. Jeśli chodzi o krycie to jest one średnie, ale jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia będzie on wystarczający.
Lirene Nature Matte w odcieniu 12 jest kolejnym z ulubionych podkładów na co dzień. Zapewnia efekt zdrowej, zmatowionej cery. Ma lekką konsystencję i całkiem przyjemny zapach.
Astor Skin Match Protect nr 103, podkład, który mam na większe wyjścia. Po nałożeniu idealnie stapia się ze skórą i jest na niej prawie niewidoczny. Dodatkowo wygląda bardzo naturalnie, nie tworzy efektu maski ani nie zatyka. Daje naprawdę ładne wykończenie - nie jest ono do końca matowe, ani rozświetlające. Określiłabym je jako satynowe.
Rimmel Match Perfection Foundation nr 100, podkład ładnie stapia się z cerą, dopasowuje kolorytem do skóry, nie robi wrażenia sztuczności i jest naturalny. Jeśli chodzi o krycie to jest one średnie, ale jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia będzie on wystarczający.
Lirene Nature Matte w odcieniu 12 jest kolejnym z ulubionych podkładów na co dzień. Zapewnia efekt zdrowej, zmatowionej cery. Ma lekką konsystencję i całkiem przyjemny zapach.
Maybelline Affionitone w odcieniu 09 Opal Rose, to mój podkład, którego używam na co dzień. Podkład ma lekko lejącą się konsystencję, ale dzięki temu nie jest zbyt ciężki i nie tworzy efektu maski. Dodatkowo bardzo dobrze się rozprowadza i daje efekt wygładzonej cery.
Maskary to kolejne kosmetyki, które trafiły do mojego koszyka. Zdecydowanym faworytem
jest tusz L'Oreal Volume Million Lashes So Couture.
Ma silikonową szczoteczkę, idealnie rozczesuje, wydłuża i maksymalnie unosi rzęsy. Dodatkowo lekko pogrubia i świetnie się utrzymuje na rzęsach.
Kolajną maskarą jest Lovely Curling Pump Up Maskara. Hit, dosłownie za grosze, do którego zawsze wracam, gdy tylko kończy mi się L'Oreal. Tusz ma silikonową szczoteczkę, która dosłownie rozdziela każdą rzęsę, wydłuża ją i podkręca. Ostatnim tuszem jaki kupiłam jest Maybelline Lash Sensational, tusz wodoodporny, którego używam latem. Tusz z silikonową szczoteczką, która wydłuża i pogrubia rzęsy.
Dodatkowo polecam Wam rozświetlacze Lovely. Pierwszy z nich to Silver o chłodnym, srebrnym odcieniu. Subtelnie rozjaśnia twarz, nie osypuje się oraz wytrzymuje na twarzy wiele godzin. Drugi z nich to Gold o złotym odcieniu. Puder, który ostatnio jest moim ulubieńcem to Maybelline Affinitone. Puder, który zapewnia perfekcyjne i naturalne wykończenie makijażu. Dodatkowo dopasowuje się do koloru skóry i delikatnie ją rozświetla. Ostatnią rzeczą jest puder w kulkach Wibo Star Glow, możemy nakładać je do wykończenia makijażu, na całą twarz, ale też na wybrane partie (np. kości policzkowe). Kuleczki są dość miękkie, dlatego też idealnie współpracują z pędzlem. Po nałożeniu możemy zauważyć delikatne i subtelne rozświetlenie oraz optyczne wygładzenie cery.
I to by było na tyle moich zakupów na wiosennej promocji.
Też kupiłam obydwa rozświetlacze, tusz L'oreal i Maybelline tylko w wersji zwykłej :)
OdpowiedzUsuńWięc zakupy skromne.;)
UsuńKiedyś bardzo namiętnie używałam żółtego tuszu Lovely oraz podkładu Match Perfection :)
OdpowiedzUsuńWg mnie tusz nr 1 z tej niższej półki;)
UsuńPiękne zakupy! Też się obkupiłam, ale może nie aż tak jak mogłam. Tym razem zachowałam umiar, ale mam też te rozświetlacze z Lovely i są super jak na tą półkę cenową. Pozdrawiam - Perfekcyjna Sowa ;)
OdpowiedzUsuńJa podobnie. Kupiłam tylko podkłady;)
UsuńMoja siostra w tym roku szalała;)
Ja po wielu aferach związanych z higieną w Rossmannie unikam tam zakupów :-)
OdpowiedzUsuńOj widziałam nawet przy odbiorze zamówienia jak dziewczyny malowały się szminkami z szafek.
UsuńSporo tego zakupiłaś :) U mnie również L'oreal wpadł do koszyka, o dziwo - w moim regionie pustki w rossmannie :D Ale za to w centrum miasta koleżanka pracująca w rossmannie pierwszego dnia na promocji ucierpiała, ehh niektórzy to tak się biją, jakby za darmo milion dawali :D
OdpowiedzUsuńA w dodatku na różnych stronach internetowych można znaleźć kosmetyki w podobnych cenach.
UsuńKocham te rozświetlacze. Gold towarzyszy mi niemal każdego dnia. Nie miałam jeszcze styczności z tuszami do rzęs z twoich zakupów i na pewno się na nie skuszę bo po Twoim opisie widać, że to nie nowości w twojej kosmetyczce lecz stali bywalcy. Zostaje na dłużej :)
OdpowiedzUsuńŻółty tusz to zdecydowanie mój ulubieniec. :)
UsuńWszystkie kosmetyki bardzo fajne :)
OdpowiedzUsuńMÓJ BLOG
KONKURS
Z Twoich nowości mam ochotę na VML L'oreala ale póki co za dużo u mnie tuszowych zapasów ;)
OdpowiedzUsuńJa na szczęście swoich zapasów już się wyzbyłam.
UsuńOj to bardzo mylne spostrzeżenie, że kosmetyki zamawiane online są na pewno nowe i niemacane. Byłam na promocji w tym roku i widziałam kompletowanie zamówień online przez pracowników. Biorą oni produkty z szaf, a nie magazynów czy szuflad, także poprzez zamawianie online także można trafić na produkt otwarty. Już nie raz niestety właśnie o tym czytałam.
OdpowiedzUsuńCo do produktów - niektóre kojarzę i niektóre nawet mam. :)
U mnie wpis z zakupami się dzisiaj pojawi, także jeśli Cie interesuje to zapraszam. :)
Póki co nie narzekam na zamówienia online. Kosmetyki zawsze były nowe i nie macane.
UsuńAle skoro mówisz, pracownicy nie biorą ich z magazynów to nic tylko czekać, aż kiedy nadzieję się na zamówienia online.
Moje ulubione rozświetlacze :)
OdpowiedzUsuńMoje również.;)
UsuńW dodatku cena też kusi.:)
Super rzeczy! Upolowałam sporo rzeczy, aż ciężko wymienić. Tez niedługo naskrobię posta, o tym co kupiłam :)
OdpowiedzUsuńFotografia sposobem wyrazu - blog o modzie, podróżach i nie tylko
Z chęcią przeczytam.:)
UsuńJa się poddałam :D Raz nawet weszłam do Rossmanna w czasie promocji, ale wyszłam tylko z mlekiem dla córeczki :D
OdpowiedzUsuńWłaśnie dlatego wolę zakupy online;)
Usuńbardzo dużo kupiłaś ja byłam w ostatni dzień promocji i kupiłam tylko bronzer czekoladkę z lovely :)
OdpowiedzUsuńNa tej promocji to bardziej moja siostra szalała;)
UsuńŻółty tusz i podkład Affinitone też u mnie wylądowały :)
OdpowiedzUsuńO jak miło, że nie tylko ja przepadam za tymi kosmetykami.:)
UsuńTusz żółty bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie nr 1.:)
Usuńupolowałam dwa podkłady bourjois :)
OdpowiedzUsuń_______________
PorcelainDesire ♥
U mnie niestety w Rossmannie w którym odbierałam zamówienie nie ma tej szafki, a jak pojechałam żeby kupić Bourjois stacjonarnie to oczywiście nie było mojego odcienia.:(
UsuńUpolowałam kilka rzeczy,całe szczęście tylko te z listy:)
OdpowiedzUsuńJa podobnie. W tym roku nie kupowałam nic ponad to;)
UsuńSiostra za to szalała;)
Znam tylko tusz z Lovely. Jest w porządku, ale wolę te z Eveline. A ten z Loreal kusi mnie już od jakiegoś czasu, ale jest to maskara nie na moją kieszeń :D
OdpowiedzUsuńNo niestety cena niezbyt zachęca, ale efekt jaki daje jest mega. Co do tuszu z Eveline to moja siostra ostatnio go zachwalała,więc skończę moje "zapasy" skuszę się na ten z Eveline.
UsuńTusz lovely jest rewelacyjny, a kosztuje grosze, polecam wszystkim
OdpowiedzUsuńNie mam żadnych z tych produktów ale sporo dobroci u cuebie :)
OdpowiedzUsuńGreat post, dear! I really like products <3
OdpowiedzUsuńI'd be happy Friendship Blog / subscribed to your blogger!
Have a nice day ♥
Julia Shkvo
Tez kupilam rozswietlacz lovely!Świetny jest!
OdpowiedzUsuńNo niestety ta promocja to armagedon.... U mnie ten tusz Lovely się nie sprawdził, za to na rozświetlacz sie skusiłam :)
OdpowiedzUsuńOj ja również poszalałam na promocji w Rossmannie. Niestety część rzeczy u mnie to pomyłka :(
OdpowiedzUsuń