Po raz kolejny w całej blogosferze aż huczy. Mnóstwo wpisów na blogach, zdjęć na Instagramie i innych portalach - a wszytko to za sprawą kolejnej promocji -49% na kolorówkę w Rossmanie. Mam wrażenie, że cała ta "mania" kupowania kosmetyków nigdy nie minie, ponieważ aż grzech nie skorzystać z takiej promocji. Ale czy aby na pewno? Muszę przyznać, że jak pierwszy raz usłyszałam o tej promocji, pomyślałam "O, super. Będę miała okazję, żeby kupić tusz czy tam podkład w dużo niższej cenie." Ale dorzuciłam jeszcze, a to korektor, a to drugi podkład, a to cienie i sumka się zbiera.:) Ale wracając na właściwe tory: dlaczego nie poszłam na promocję?

Z moimi pierwszymi zakupami było tak, na promocję nie poszłam w pierwszy dzień, ponieważ zwyczajnie nie było mi po drodze. Do drogerii wybrałam się trzeciego czy też czwartego dnia. Pomyślałam, że skoro to taki duży sklep to dla wszystkich kosmetyków wystarczy.;) Niestety nie kupiłam tego co chciałam, ponieważ najzwyczajniej w świecie zostało to wykupione i tego nie było. Więc na kolejną edycję poszłam już pierwszego dnia, żeby kupić wszystko to co było mi potrzebne i uwierzcie, że był to mój pierwszy raz jak poszłam na taką promocję od razu po jej wystartowaniu.
Pierwsze co "rzucało" się w oczy to tłumy, hałas i chamstwo. Dosłownie. Mam wrażenie, że kobiety podczas tej promocji zapominają o kulturze. Przy każdej z szaf przepycha się mnóstwo dziewczyn. Wyobraźcie sobie: stoisz przy szafie wybierając odcień podkładu, a tu dostajesz od kogoś z łokcia, ponieważ przepychające się babsko musi dostać się do szafy. Żadnego przepraszam ani nic. Owa pani uraczyła mnie tylko spojrzeniem typu "co Ty tu robisz dziewczynko"... Tutaj jakaś dziewczyna dosłownie wyrywa drugiej podkład z ręki. No ludzie to chyba jeszcze nie koniec świata, że o podkład musisz się bić.. Wybrałaś pokład i chcesz zmienić szafę po to, żeby kupić np tusz do rzęs. Stajesz sobie za grupką gimnazjum i grzecznie czekasz. No przecież nie będziesz się pchała jak cała reszta. Aż nadto Ci się nie śpieszy, więc czekasz, czekasz i czekasz, aż gimnazjum odejdzie w końcu z okupowanej szafy zastanawiając się: "(...) a który tusz wybrać? O jezu, ten drogi. A może ten drugi? A które cienie do oczu? A którą szminkę? Bo wiesz taki kolor to ma (imię) a ja chyba nie chcę tej samej. A chociaż w sumie może ten rozświetlacz mi się nie przyda. (...)" Serio?! Dziewczyny NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ. Po wszystkich zakupach, które i tak były MĘCZARNIĄ stoisz w "kilometrowej' kolejce do kasy.
Drugą rzeczą, którą również można było zauważyć to dziewczyny, które "macają" dosłownie każdy kosmetyk. Otwierają nowe kosmetyki, wyjmują z pudełka i dotykają palcami sprawdzając np. cienie do oczu, rozświetlacze i pudry. Kurcze, przecież do tego są TESTERY. A nie sorki, testerów już też nie ma, bo zostały rozkradzione.... Innym przykładem jest moja siostra wybierająca kolor pokładu przy odkręcaniu testera dosłownie zalewa jej ręce, ponieważ dziewczynie, która otwierała go przed nią "za dużo się wylało". Są też takie osoby, które "testując" kolory szminek otwierają opakowania, malują nimi usta po czym odkładają z powrotem na półkę. Fuuuj....
Ostatnio rzeczą są ceny. Np tusz, który kilka dni wcześniej kosztował 40zł w dzień promocji jego cena wynosiła 60,99zł. Podobnie było z kilkoma innymi rzeczami, które zamierzałam kupić. Uwierzcie, że czasami warto przejrzeć strony z kosmetykami, a może traficie na taką w której będą niższe ceny niż na promocji?
Dobra. Trochę ponarzekałam, a teraz pokażę Wam co zamówiłam online.
Na samym początku do koszyka trafił tusz, który kupuję w sumie już od kilku lat - Loreal Volume Million Lashes. Początkowo nie przekonywały mnie silikonowe szczoteczki, jednak po użyciu tego tuszu już wiem, że był to wielki błąd. Rzęsy są maksymalnie pogrubione i wydłużone i bez grudek. Z tym tuszem polubiłam się od pierwszego użycia.
Kolejną rzeczą był pokład Bourjois Health Mix nr 51 oraz Maybelline Affinitone 18. Pierwszy z ich kupiony po raz pierwszy, a drugi to zdecydowanie ulubieniec. Podkład Borjois jest lekki i po nałożeniu nie czuć jego ciężkości dodatkowo bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy. Nadaje twarzy naturalny wygląd. Jednak mam co do niego mieszane uczucia, ponieważ "miał" ukrywać oznaki zmęczenia, jednak według mnie nic takiego nie robi, ale cały czas jest w fazie testów, więc może jeszcze zmienię co do niego zdanie. Natomiast podkład od Maybelline zagościł u mnie dawno temu w sumie przez przypadek, ponieważ poleciła mi go dziewczyna z Rossmana. Po nałożeniu podkład wygląda bardzo naturalnie, nie tworzy efektu maski ani nie zatyka. Daje naprawdę ładne wykończenie - bardzo ładnie rozświetla i ujednolica kolor skóry.
Kolejną rzeczą był puder, który mam już na wyczerpaniu. Puder pojawił się u mnie w tym samym czasie co podkład Maybelline. Po nałożeniu na skórę puder jest niewidoczny dodatkowo ujednolica cały makijaż i delikatnie się z nim stapia, dając bardzo naturalny efekt. Puder zawiera bardzo delikatne drobinki, które widoczne są jedynie pod światło, a na skórze w ogóle ich nie widać. Plusem jest też to, że jest bezzapachowy. Mój odcień to 24 - opal rose.
Na samym początku do koszyka trafił tusz, który kupuję w sumie już od kilku lat - Loreal Volume Million Lashes. Początkowo nie przekonywały mnie silikonowe szczoteczki, jednak po użyciu tego tuszu już wiem, że był to wielki błąd. Rzęsy są maksymalnie pogrubione i wydłużone i bez grudek. Z tym tuszem polubiłam się od pierwszego użycia.
Kolejną rzeczą był pokład Bourjois Health Mix nr 51 oraz Maybelline Affinitone 18. Pierwszy z ich kupiony po raz pierwszy, a drugi to zdecydowanie ulubieniec. Podkład Borjois jest lekki i po nałożeniu nie czuć jego ciężkości dodatkowo bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy. Nadaje twarzy naturalny wygląd. Jednak mam co do niego mieszane uczucia, ponieważ "miał" ukrywać oznaki zmęczenia, jednak według mnie nic takiego nie robi, ale cały czas jest w fazie testów, więc może jeszcze zmienię co do niego zdanie. Natomiast podkład od Maybelline zagościł u mnie dawno temu w sumie przez przypadek, ponieważ poleciła mi go dziewczyna z Rossmana. Po nałożeniu podkład wygląda bardzo naturalnie, nie tworzy efektu maski ani nie zatyka. Daje naprawdę ładne wykończenie - bardzo ładnie rozświetla i ujednolica kolor skóry.
Kolejną rzeczą był puder, który mam już na wyczerpaniu. Puder pojawił się u mnie w tym samym czasie co podkład Maybelline. Po nałożeniu na skórę puder jest niewidoczny dodatkowo ujednolica cały makijaż i delikatnie się z nim stapia, dając bardzo naturalny efekt. Puder zawiera bardzo delikatne drobinki, które widoczne są jedynie pod światło, a na skórze w ogóle ich nie widać. Plusem jest też to, że jest bezzapachowy. Mój odcień to 24 - opal rose.
Ostatnimi rzeczami, które wpadły do koszyka były matowe pomadki Wibo Million Dollar Lips nr5 i nr6 oraz Lovely K*Lips nr 6 - Neutral Beauty. Nie jest tajemnicą, że uwielbiam matowe szminki jednak jeśli chodzi o te dwa kolory to niestety nie rozumiem zachwytu blogosfery. Kolory w obydwu przypadkach są ładne - nr 5 do delikatny nudziak, a nr 6 lekki brudny róż, jednak konsystencja jest tragiczna. Ani to nie zastyga, ani nie przypomina matu (szczególnie nr5). Ale, żeby wyrobić sobie stałą opinię muszę po testować je troszeczkę dłużej -jednak jak na razie jestem na NIE. Do kupna pomadki Lovely namówiła mnie siostra i muszę przyznać, że K*Lips nie urzekła. W opakowaniu kupujemy zestaw matowej pomadki i konturówki w identycznym kolorze. Pomadka lekko się rozprowadza i wysycha do całkowitego matu, nie pozostawiając tłustej warstwy.
też skorzystałam z tej promocji, nawet dwukrotnie:P
OdpowiedzUsuńJa na szczęście tylko raz.;)
UsuńJa nie poszłam na promocję do Rossmanna :)
OdpowiedzUsuńJa niestety musiałam skorzystać, ponieważ podkład mi się skończył.:(
UsuńJEstem wyrozumiały... sam pracowałem w tym miejscu i wiem jak cholernie ciężko się tam pracuje
OdpowiedzUsuńDomyślam się, że w takie dni jest mega ciężko.
UsuńStrasznie mnie zapychał ten podkład :(
OdpowiedzUsuńUUU.u mnie na szczęście jak na razie jest dobrze.
UsuńNo właśnie już dawno zauważyłam że na tych promocjach te ceny są zawyżone. Kolejna kwestia to tłumy, następnie nie wiadomo czy kupisz pełnowymiarowe opakowanie, a raczej pełnowartościowe czy też czasem ktoś wcześniej paluchów brudnych w takim kosmetyku nie moczył...
OdpowiedzUsuńWłaśnie o to chodzi.Praktycznie połowa kosmetyków miała poodbijane paluchy.
Usuńtusz faktycznie jest bardzo dobry, miałam go kiedyś w dwupaku z lotniska:)
OdpowiedzUsuńmnie nie udało mi się kupić 2 kosmetyków :( zapraszam na post z moimi zakupami ;)
Ja niestety też nie kupiłam już pudru od Wibo, ponieważ już go nie było.:(
UsuńK'Lips uwielbiam :) Zawsze brałam udział stacjonarnie w tej promocji i jakoś nie doświadczyłam sytuacji opisywanych na blogach - chyba mam szczęście ;D
OdpowiedzUsuńJa jak na razie mam tylko 1 odcień, ale z czasem dokupię kolejny kolorek.:)
Usuńsuper
OdpowiedzUsuńDużo drogerii internetowych oferuje te same kosmetyki w super cenach i to bez promocji :) Trzeba tylko dobrze poszukać :)
OdpowiedzUsuńZ tym się zgadzam.:)
Usuńciekawe te Twoje zakupy ;) ja kupiłam kredkę do oczu z Lovely i podkład Rimmel Stay Matte nie poszalałam.. ale reszte mam więc nie chciałam kupowac na zapas ;) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa podobnie. Na tej promocji ograniczyłam się do minimum (to co najpotrzebniejsze). :)
UsuńPrzeraża mnie to jak ludzie reagują na te promocje w rossmannie. Byłam na poprzedniej i to co się tam działo... po prostu brak słów. Dlatego tą promocję co była sobie odpuściłam. Nie mam zamiaru bić się o kosmetyki :D Matowe pomadki z wibo są świetne!
OdpowiedzUsuńMój blog - Klik
A ja właśnie z tych pomadek nie jestem zadowolona. Możliwe że trafiły mi się takie egzemplarze.
UsuńTusz uwielbiam !! W tej promocji wybrałam jego wersję w czarnym kolorze :) Też miałam kupować online jednak pani w Rossmannie powiedziała, że jeśli mam czas to lepiej przyjść bo nie wiadomo kiedy one to spakują ...
OdpowiedzUsuńU mnie właśnie szybciutko pakują. Kilka godzin po złożeniu zamówienia jest gotowe do odbioru.
UsuńMój ukochany podkład, którego również zakupiłam na tej promocji e Rossmannie ♡ świetny blog, obserwuje!
OdpowiedzUsuńPodkład z Maybelline jest ze mną już od dłuższego czau, a Bourjois wzięłam na próbę.:)
UsuńAle już go lubię.:D
Lubię promocje ale nie lubię tego przepychania, kolejek, tłumów...
OdpowiedzUsuńZamawiam przez internet :D
Z chęcią dołączam do grona obserwatorów :)
Ja podobnie, jednak co internet to internet.:)
UsuńJa również wybrałam zakupy online,przepychanki w sklepie to nie dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńI do tego jeszcze te kolejki.:/
UsuńMusze wreszcie skusic sie na ten tusz!:)
OdpowiedzUsuńPoklikasz w linki w nowym poście bede wdzięczna:)
Jak tylko go wypróbujesz nie będziesz chciała zamienić go na żaden inny.:)
UsuńJa tym razem nie kupiłam nic ;)
OdpowiedzUsuń